Dziecko w tym wieku określane jest nieraz słowami „brzdąc”, które oddaje jego uroczą stronę. Okres, o którym mowa, to przecież nie tylko awantury i płacze. Małe dzieci uosabiają to, co najlepsze w człowieku. Żyją tu i teraz, mają poczucie humoru, kipią energią i radością życia. Jednocześnie są wciąż absolutnie niewinne, nie mają żadnej ukrytej motywacji, nie potrafią udawać ani manipulować. Są autentyczne, pozostają sobą w każdej sytuacji. Jednocześnie mówimy o buncie, a to słowo już nie łączy się z niczym, co szczere czy urocze. Przywodzi ono raczej na myśl kogoś, kto ciągle ma nam coś, za złe, kłóci się tylko po to, żeby się kłócić, i sprzeciwia się na każdym kroku. Tak naprawdę bunt zawiera w sobie siłę, moc i wzrost. Siłę, by iść do przodu, poczucie, że mam prawo zadbać o siebie, mam prawo do tego, by mnie widziano i słyszano. Przez bunt dziecko dba o swoje prawo do uczenia się, wzrastania i rozwoju. Bunt jest paliwem, którego potrzebuje każdy z nas, by iść dalej, gdy nie ma równowagi między tym, co chcemy, a tym, co możemy. Dzięki niemu dziecko przygotowuje się do samodzielnego życia i zdobywa siłę, aby zadbać o siebie i swoje potrzeby. Bunt jest warunkiem koniecznym do rozwoju, chociaż faktycznie nie jest łatwy.
Wyzwania codzienności
W okresie buntu jest ryzyko, że dzieci będą postrzegały nasze działania jako ciągłą kontrolę. Budzimy je rano i usypiamy wieczorem. Do nas należy przeprowadzenie ich przez codzienność. Wskazywanie kierunku jest konieczne dla ich bezpieczeństwa i przetrwania, jednak współczesne życie rzadko jest dostosowane do naturalnego tempa dziecka. Wszystkie nasze plany, godziny i ustalenia przeszkadzają dzieciom żyć w naturalny dla nich sposób, czyli w teraźniejszości. Właśnie wtedy, kiedy zdążyły się już głęboko zaangażować, nagle przerywamy in świetną zabawę, bo trzeba już iść. Codzienność jest więc niekończącym się wyzwaniem dla samopoczucia dziecka. Niezależnie od tego, jak bardzo się staramy, jest ryzyko, że życie rodzinne w tym czasie może nie być zbyt harmonijne, ponieważ bunt dziecka wpływa na wszystkie relacje w domu. Mimo, że z psychologicznego punktu widzenia przyczyny dziecięcej frustracji pochodzą z wewnątrz – przecież to zmiany w mózgu, ciele i sposobie myślenia przeszkadzają dziecku w realizacji tego, czego chce. Według dziecka, za te wszystkie trudne rzeczy, które je spotykają, odpowiedzialni są rodzice. Kiedy kalosze nie dają się włożyć, koledzy szybciej biegają, ono potrzebuje kogoś, kto mu nie tylko pomoże, ale też na kim będzie mogło wyładować swoją frustrację. To rodzic ponosi więc konsekwencje wewnętrznej pracy dziecka z niedostatkiem umiejętności i zasobów. Gdy ono zwróci swoją złość na kogoś innego, znów może poczuć się dobrze samo z sobą.
Czuły przewodnik dziecka
Najczęstszym błędem w wychowaniu małych dzieci jest postrzeganie ich jako starszych, niż faktycznie są. Do łatwej i przyjemnej współpracy dzieci muszą dojrzeć, oczekiwanie jej na tym etapie może z jednej strony skończyć się konfliktem, a z drugiej tym, że dziecko doświadczy ciężaru podejmowania decyzji, który jest zdecydowanie za duży na jego małe ramiona. Dopiero mniej więcej czteroletnie dzieci umieją przyjąć czyjś punkt widzenia i w pewnym stopniu panować nad swoimi uczuciami i impulsami, co pozwoli na więcej wzajemności i porozumienia w relacjach. Wcześniej potrzebują przewodnika. Kogoś, kto będzie za nie decydować, nawet gdy głośno przeciw temu protestują.
W okresie buntu zarówno dziecko, jak i rodzice doświadczają trudu przechodzenia przez kolejne etapy rozwoju. Ale nawet w tym czasie to nie chęć łamania reguł i sprawdzania granic steruje jego zachowaniem. Denerwuje się z różnych powodów: bo nie jest w stanie samo coś zrobić, coś je smuci. Bunt to tylko część życia małego człowieka. W jego rozwoju wydarza się teraz mnóstwo zmian – dużo więcej niż kiedykolwiek później. Myśląc o tym, jak sobie radzić z buntem dziecka, warto spojrzeć szerzej na wszystko, co dzieje się w tym czasie. Książka Main Bergström i Clara Linnros pt. „Mówią na to bunt. Jak wspierać dzieci w wieku intensywnego rozwoju 2-4 lat” pomaga zrozumieć ten najintensywniejszy okres w życiu dziecka. Autorki pokazują, jak empatyczne podejście wspiera rozwój malucha, pozwalając mu poznawać siebie i swoje potrzeby. To nie bunt, lecz rozkwit – kluczowy etap na drodze do samodzielności i siły.
Bibliografia:
- Bergström, M., Linnros, C. (2025). Mówią na to bunt. Jak wspierać dzieci w wieku intensywnego rozwoju 2-4 lat. Natuli.
Opracowała:
Aleksandra Kasprzyk